Mieszkanie pod miastem. Dlaczego to się opłaca?

Czy aby na pewno tytułowe pytanie jest właściwie  sformułowane? Może należałoby pytać się, czy „warto” mieć mieszkanie pod miastem? Pojęcie „opłacalności” kojarzy się raczej z ceną mieszkania, a przecież nie zawsze ona jest najistotniejsza. Najważniejsze jest zawsze zdrowie, a na jego stan niemały wpływ mają warunki, w jakich się mieszka. Co więc takiego jest w mieszkaniach podmiejskich, że warto je kupować?

Z czym borykają się mieszkańcy miast?

Nie jest naszym zamiarem zniechęcanie kogokolwiek do wyprowadzania się z miasta bądź odwodzenie od kupowania tam mieszkania. Chcemy jedynie zwrócić uwagę na pewne okoliczności wiążące się z życiem w mieście, które dla sporej części osób mogą być uciążliwe; nasze spostrzeżenia mogą szczególnie przydać się tym wszystkim, którzy stoją dopiero przed dylematem: kupić mieszkanie w mieście czy pod miastem? Niewątpliwie największym problemem rezydowania w miejscowościach o bardzo gęstej zabudowie i rozległej sieci drogowej jest wszechobecny hałas, rzecz szczególnie dokuczliwa dla osób zasiedlających domy znajdujące się przy drogach o dużym natężeniu ruchu samochodowego. Jak podpowiadają nam pracownicy firmy deweloperskiej Immobart z Piaseczna, w centrach miast problem może być potęgowany przez całonocne lokale gastronomiczne, klubokawiarnie, dyskoteki i inne tego typu placówki. Inną miejską niedogodnością związaną z intensywnym ruchem samochodowym jest złej jakości powietrze, co może być szczególnie szkodliwe dla osób w podeszłym wieku, ludzi schorowanych, a nade wszystko dla małych dzieci. O dobroczynnym wpływie zieleni na fizyczne i psychiczne zdrowie człowieka wszyscy wiedzą; niestety w mieście większe enklawy roślinności są rzadkością.

Mieszkanie pod miastem to nie zsyłka

Ktoś może zapytać się: „no dobrze kupię mieszkanie pod miastem, będę miał ciszę, zieleń, świeże powietrze, lecz co ze szkołą dla moich dzieci, co z dojazdem do pracy i co będzie, jeśli ktoś w rodzinie zachoruje?”. Tego typu obawy i obiekcje byłyby zasadne tylko wtedy, gdyby nasz dom zbudowano na zupełnym odludziu, z dala od dogodnych szlaków komunikacyjnych i bez żadnej infrastruktury towarzyszącej. Pamiętać jednak należy o tym, że na rynku rządzi klient i dzisiaj żaden deweloper mieszkaniowy nie pozwoli sobie na budowę domów w miejscach mało atrakcyjnych i w znacznym oddaleniu od większych ośrodków miejskich, ponieważ nie znajdzie na nie nabywców.  Tak więc gdy widzimy ogłoszenie o sprzedaży „mieszkań pod miastem”, to możemy mieć absolutną pewność, że będzie to z całą pewnością bardzo blisko miasta. Współczesne projekty deweloperskie muszą uwzględniać wszystkie potrzeby przyszłych mieszkańców domów i osiedli. Mimo że duża część nowych nieruchomości mieszkaniowych powstaje na obszarach podmiejskich, to są one położone w miejscach bardzo dobrze skomunikowanych, skąd stosunkowo łatwo dostać się można do miasta, a więc dojechać do szkoły, pracy, czy do przychodni lekarskiej.

Opisując w poprzednim akapicie uciążliwości związane z mieszkaniem w mieście, siłą rzeczy wskazaliśmy na zalety domów podmiejskich. Cisza, spokój, dużo zieleni, bliskość natury, czasem lasu i jeziora, a więc to wszystko, na co mogą liczyć „niemiastowi”, z nawiązką rekompensuje niewiele znaczące oddalenie od centrum.

Dodajmy na koniec, iż działki budowlane poza obszarem miasta są zdecydowanie tańsze niż te, które znajdują się w jego obrębie. Dzięki temu dom pod miastem kosztuje znacznie mniej niż jego śródmiejski odpowiednik, co rzecz jasna dla wielu z nas może mieć także istotne znaczenie.

2019-02-08 12:50

Inne artykuły